Skryba i Ja

Duch drugi - gniew

. 2 min czytania . Written by Jolanta Czemiel
Duch drugi - gniew

Gniewni ludzie i miejsca, w których rodzi się wściekłość są również podatni na nawiedzenie przez bardzo złego ducha.

Cuba, okolice Hawany, 12 lutego

Cisza przed burzą – tak zwyczajnie nazywał ten okres mój wujek. Zanim nadejdą tajfuny, upały i jeden diabeł wie co jeszcze, można tutaj jakoś żyć. Cztery dolary, które dostałam od kanadyjskiego turysty postanowiłam wydać niezwłocznie na gumę do żucia, bo mój mały braciszek mnie o to prosił. Wczoraj ktoś mi wcisnął rajstopy i plastykowy długopis. Wzięłam. W końcu bardzo ładnie się uśmiecham, kiedy nalewam kawę przy śniadaniu.

- Bonżur madam, bonżur mesje – czyż nie brzmi to dostojnie?

- Czy życzą sobie państwo odrobinę kawy? A mleczko? Bardzo proszę – dygam wdzięcznie.

Gniew siedzi już pod skórą. Za moment wypełznie na powierzchnię i wtedy stracę swoją robotę. A wujek tak się o nią dla mnie starał.

Ten młody wsadził mi rękę pod spódnicę, kiedy żona poszła dołożyć sobie owoców ze szwedzkiego stołu. Dzieciaki jeszcze za małe, żeby to zauważyć, ale mój kolega-kelner mrugnął porozumiewawczo. Świnia. Przecież wie, że nic nie mogę zrobić.

Turnus trwa dwa tygodnie. Widziałam ich tutaj w zeszłym roku, ale wtedy zdawał się zapatrzony w swoją małżonkę. Drugiego dnia poprosiłam kolegę, żeby obsłużył ich stolik. Wzruszył ramionami, ale się zgodził.

Trzeciego dnia ten młody wyraźnie na mnie skinął. Coś mamrotał pod nosem i wcisnął mi dziesięć dolców. Znowu wzięłam. Zbieram na książki. Jedna taka znajoma przywozi z Europy. Poczekałam, aż żona się oddali i ponownie podeszłam z kawą. Poczułam dokładnie miejsce, dokąd zawędrował jego palec. W głowie mi zaszumiało, a gniew, kiełkujący we mnie od miesięcy pękł niczym dojrzały owoc pomarańczy, który spadł z drzewa strącony przez pilika. Dzbanek z gorącą kawą podskoczył mi w rękach i na wszystko było już za późno. Nie złożył skargi. Jutro znowu idę do roboty. Ktoś niewidzialny szepce mi do ucha słowa otuchy. Wezmę ze sobą nóż.