Skryba i Ja

Duch piąty - samobójstwo

. 1 min czytania . Written by Jolanta Czemiel
Duch piąty - samobójstwo

Najsilniej przyciąga duchy śmierć, a śmierć samobójcza naznacza miejsce, w którym do niej do szło – na wieki.

Wyrok – trzy lata bezwzględnego pozbawienia wolności.
Minęło dopiero trzy miesiące, ale Michał zrozumiał, że nie wytrzyma ani chwili dłużej. Te żenujące żarty, z których musiał się śmiać codziennie, żeby nie dostać po ryju. Płacenie za każdy przywilej-nieprzywilej, nawet za to, żeby się odlać w samotności, nie mówiąc już o… Ech. Czasu się nie cofnie, ale zrobiłby wszystko ponownie. Może nawet jeszcze lepiej. Kto wie?
Za ostatnią stówę wykupił pół godziny samotności w celi. Po spacerniaku strażnik zabrał wszystkich do stołówki, a Michał myślał, jak spędzić ostatnie minuty swojego nędznego życia. Może coś obejrzeć na tablecie? Przeczytać? Robić pompki? Wspominać? Myślenie nad tym zajęło mu całe sześć minut. Dwie minuty rwał prześcieradło i skręcał w sznur, minuta na przywiązanie i zaraz było po wszystkim. Nie żałował czasu, który mu darowano, chociaż zostało mu jeszcze całe dwadzieścia jeden minut.
Strażnika nie zwolnili. Któż bowiem może odpowiadać za samobójstwo drugiego człowieka? Sam odszedł po kilku tygodniach i do dzisiaj leczy się z lęków. Ponoć zawsze, kiedy brał nocną zmianę, z celi, w której Michał popełnił samobójstwo dochodziły głośne jęki i demoniczne wycie, przez które przebijało się jak kolec imię samobójcy. Co najdziwniejsze w tej historii, jej lokatorzy-więźniowie, których z braku miejsc pozostawiono po incydencie w tej samej celi, niczego nigdy nie słyszeli, o czym świadczył ich mocny sen. Tylko Michał siedział na jedynym w tym pomieszczeniu krześle i smutno się uśmiechał. Później spływał na podłogę i banalnie znikał pod kafelkiem. Strażnik obliczył, że to dwudziesty pierwszy kafelek – licząc od drzwi.