news

#minifelietony

. 7 min czytania . Written by Jolanta Czemiel
#minifelietony


#minifelietony

Kiedy przebywasz na kwarantannie, a znajomi dzwonią codziennie z fundamentalnym pytaniem: - Jak się masz? Nie pozostaje ci nic innego, jak tylko freudowska odpowiedź: - A ty?
Zawsze możesz z niej zrezygnować, ale uprzedzam, będziesz musiał opowiedzieć, o której wstałeś (wzbudzisz zazdrość u niejednego osobnika), co jadłeś na śniadanie (przecież nie każdy wie, co to kawior z jesiotra), jaki film obejrzałeś (no i się wyda, że masz zwykłą kablówkę) itd. Może nawet zażądać połączenia video przez skajpa, fejstajma czy innego łotsapa. No i problem. Plama na ulubionej bluzie od dresów nie chciała się sprać, ale co tam, przecież w lustro nie zerkasz.
Odwrócenie pytania uwolni cię od niewygodnych odpowiedzi i pomoże pozbyć się intruza na jakiś czas. Któż bowiem lubi być codziennie przepytywany z własnego życia? Ja, raczej nie. A Ty?


#minifelietony

CZARNA OWCA

Nie chciałam nadawać tytułu, ale cóż, wydał mi sie odpowiedni. Podczas dzisiejszych zakupów w warzywniaku przy ulicy Zachodniej, w którym pracują wspaniałe, uśmiechnięte dziewczyny, dźwigają dla nas skrzynki z pomidorami i worki kartofli zdarzyło się co następuje. Klientka ściągnęła maseczkę i z zapałem snuła opowieści o znajomych, znajomych znajomych, ciociach, babciach i innych. Oczy pani sprzedawczyni, zawsze uśmiechniętej wyrażały niepokój, kiedy oczywiście w maseczce na twarzy przeciskała się koło niej, żeby podać kolejne produkty. Na moją uwagę, żeby klientka jednak zasłoniła usta nie zwróciła uwagi, więc wycofałam się na zewnątrz.
- Dlaczego pani to robi? - zapytałam ponownie. - Może pani zarażać bezobjawowo.
- Ja, proszę pani jestem doktorem - odpowiedziała. - I żeby panią zarazić, musiałabym na panią napluć.
Maseczka nadal dyndała jej na szyi.
Dobrze, że tego nie zrobiła. I proszę mi wybaczyć, kochani lekarze, ale współczuję takiej koleżanki. A do pani, pani "Doktór" mam tylko jedno przesłanie. Memento mori!


#minifelietony

Wieczorne pisanie nie jest takie proste. Wyskrobałam kolejne zdania nowego thrillera z elementami fantasy: "Dziewczyna służyła u pewnej wdowy w gospodzie pod Sevillą. Rok, w którym do tego doszło był szczególny." Nie ma w nim nic szczególnego, ale zrobiłam sobie przerwę na herbatę i włączyłam telewizor. Pierwsze słowa, jakie do mnie dotarły: "...szczątki słynnego odkrywcy ściągnięto do Sevilli w 1898 roku z Kuby...". Fajnie, ten fakt wcale mnie nie zaniepokoił.Popstrykałam pilotem i wróciłam do pisania. Wena jednak poszła spać, więc i ja podążyłam jej śladem. I tutaj uwaga. Zawsze czytam w łóżku. Sięgnęłam po nowy numer "Przekroju" i jak zwykle chciałam zacząć od ostatniej strony okładki. Coś mnie podkusiło. Zaczęłam od początku. Otwieram, czytam Historyjkę na dobry początek: "Para była dobrze znana mieszkańcom Sevilli..." Spania nie było. No cóż, finis coronat opus, poczekajmy zatem do tego końca. Czy wam się zdarzają takie historie?

#minifelietony

Powróćmy na chwilę do pytania: Jak się masz? Galileusz odpowiedziałby zapewne - Ach, kręci się, kręci, Vivaldi zaś - Zależy od pory roku. Tak postawione pytanie urasta do rangi pytań egzystencjalnych, zahaczających o byt i sens życia. Siedzimy w domu, gapimy się przez okno, albo powtarzamy do znudzenia czynności niezbędne do funkcjonowania. Mycie zębów, gryzienie kości czy takie tam inne. Przy okazji odmrażamy się i rozmrażamy. Trzeba tylko uważać, żeby któregoś ciepłego popołudnia nie spłynąć kałużą między deski świeżo wypastowanej podłogi. Jak stwierdził Horacy: "Parturient montes, nascetur ridiculus mus".


#minifelietony

Święto pracy celebrujemy wszyscy, któż bowiem nie pracuje? Nawet dzieci się uczą, a praca umysłowa również jest pracą. Kto powinien świętować najbardziej? Czy może ten, który pracuje najciężej, a może ten, który pracuje najwięcej? Kogoś nagrodzić, a może wystarczy tylko pomóc? Statystyczny mężczyzna po pracy zwykle zjada obiad, ugotowany wcześniej przez żonę i zapada się w fotel przed telewizorem. Kobieta, zmywa, pierze, sprząta, prasuje, sprawdza dzieciom lekcje, kąpie je... A może to tylko stereotyp? Czy w naszych, wspaniałych, dwudziestopierwszowiecznych czasach coś się zmieniło? Stare egipskie przysłowie mówi: "Człowiek szuka pracy, a nie praca człowieka", więc o co mi w końcu chodzi?

#minifelietony

Leży sobie taki odręcznie napisany egzemplarz w Archiwum Głównym Akt dawnych w Warszawie. Trzeciego maja 1791 roku udało się uchwalić pierwszy taki akt w Europie. Czy na długo? Według dwóch współautorów Ignacego Potockiego i Hugona Kołłątaja była „ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny”. Potem nastała Targowica. Kto pamięta ten fakt z historii? Niby chodziło o porozumienie, a okazało się zwykłym spiskiem. Dziś świętujemy ten dzień, ale nie wszyscy wiedzą, jak ważny zaczątek stanowił ten dokument. Nie, nie była idealna, ale przecież Errare humanum est. Świętujecie?


#minifelietony

BOB

Czym jest BOB? To plecak ucieczkowy. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt by nie uwierzył, że mały wirus zawładnie wielkim światem. Rzuciliśmy się na płyny i maski, bowiem większość z nas nie przygotowała się na taki scenariusz. A myśleliście o sytuacji, kiedy zabraknie prądu albo wody? Nie? A są tacy, co myślą o tym codziennie. Tak więc idąc za ich przykładem: BOB powinien zapewnić większe szanse przetrwania przez 72 godziny. "W środku mają być rzeczy tylko najbardziej potrzebne: apteczka, trzy litry wody, filtry do wody i tabletki do jej uzdatniania, batoniki, czekolada, żywność liofilizowana, kilka par skarpet, lekki śpiwór lub kurtka, termo tarp, folia NRC, zapalniczka, zapałki, krzesiwo, multitool, kompas, gwizdek i solidny nóż." Dobrze, że nie ogranicza się czekolady co do ilości. Przetrwamy!Do dzieła!

#minifelietony

📖 Powoli otwierają biblioteki. Cyfrowa możliwość pobierania książek ułatwia nam życie w czasach zarazy, ale czy nie odbiera magii? Największe światowe biblioteki znajdują się w zabytkowych wnętrzach i mocno podkręcają wyobraźnię każdego czytelnika, który przekroczy ich próg. Mam wrażenie, że książki mnie wołają, zachęcają, żeby sięgnąć po tę, a nie inną, przeczytać i pochłonąć, stopić się z sytuacją i bohaterem w jedno. Biorę. Też tak macie?

#minifelietony

Boli cię głowa – wiśnie obrodziły i trzeba je przerobić na dżem, kompot, czy inne przetrwalnikowe wiktuały. Łupie w krzyżu – ogórki do kiszenia. Kręci się we łbie – aronii dwa wielkie krzaki łypią podstępnie. Ludzie, czy ktoś jeszcze je aronię? Nawet ptaki omijają ją z daleka. Chociaż nie, czasem przelecą nad nimi, owszem, zostawiając na owocach białe ślady. Sadzić, czy nie sadzić? Oto jest pytanie.

#minifelietony

Godzina dwunasta, z ratusza dochodzi hejnał. Ludzie ze skierowaniami do szpitala czekają w kolejce na zewnątrz. Najpierw trzeba zrobić test. Testują wszystkich, którzy chcą się leczyć, bo przecież chcą. Czekają w studni między budynkami, gdzie hula arktyczny wiatr. Zapalenie płuc gwarantowane. Wychodzi kobieta i rozdaje oświadczenia. Trzeba wpisać nr dowodu i podpisać. Kartki łopocą na wietrze, a starsi ludzie drżącymi rękoma wyciągają dokumenty, żeby spisać numer. Ażurowe metalowe schody nie są przychylne. Pomagam. Nie wiadomo, kiedy będą wyniki. Czekać w domu.

#minifelietony  

   Te pajęczyny są takie delikatne, zdawałoby się, że efemeryczne, że pierwszy deszcz, mocniejszy wiatr i już ich nie będzie, a one trwają. Przyjrzyjmy się naszemu działaniu. Czy jesteśmy gotowi, by stworzyć coś trwałego? Możemy namalować obraz, napisać wiersz, sfotografować chwilę, która jest dla nas ważna. Możemy też pielęgnować to, co już istnieje, na przykład przyjaźń. Myślicie, że w warunkach tej pandemii to jeszcze możliwe?

🌳

Idę zapisać te słowa

#minifelietony

Czas kochać dynie, bo ... No to lecimy... Nowiutka ustawa o karaniu za przebieranie się w dniu 31 października za stwory i potwory zaległa na sejmowym stole. Można na 15 dni trafić do więzienia. Myślicie, że będzie tłoczno? Zaczynam obmyślać kreację .


#minifelietony

STRACH MA WIELKIE OCZY

Życie płynie. Zastanawiam się czasami, dlaczego tu jesteśmy, akurat w takim, a nie innym momencie historii. Czy po to, żeby biernie obserwować rzeczywistość, czy może po to, żeby w niej aktywnie uczestniczyć? Nasze wybory najczęściej należą do nas, ale zanim ocenimy najbliższych, przypomnijmy sobie, że istnieją takie podstawowe cechy pierwotne, jak strach, którego źródło leży w instynkcie przetrwania. Czy zatem wystarczy zasłonić oczy?

#minifelietony

Czy wirus nas upokorzył? Zastanawiam się, ile jeszcze musimy znieść, zanim na dobre się zadomowi albo zniknie równie szybko jak się pojawił. Oczywiście wszyscy marzą o tej drugiej wersji, ale jak wszystko ostatnio, nic nie jest przewidywalne. Podobno nieszczęścia jednoczą narody, a jak na razie zupełnie tego nie widać. Opryskliwość, złość, rozdrażnienie, brak zaufania, społeczne wycofanie, tyle w nas zostało. Brońmy się przed samymi sobą. A może tak nie jest?

#minifelietony

Podsłuchiwanie ze zrozumieniem.

Jeśli w oczekiwaniu na kawę w ulubionym bistro usłyszysz: „Zakopałem siekierę i zmyłem plamy z dywanu”, pomyślisz zapewne, że oto ten sympatyczny mężczyzna, który stoi za tobą w kolejce, kogoś zamordował i sprytnie pozbył się dowodów. A może było zupełnie inaczej? Może siekiera mu się zniszczyła i zakopał ją w ogródku, aby uniknąć wścibskich komentarzy znajomego śmieciarza, ciągle sprawdzającego zawartość jego pojemnika. A plamy na dywanie, to wynik jego wczorajszej niefrasobliwości, kiedy to dla swojej ukochanej tańczył na stole i nieopatrznie zrzucił wazę z zupą. Może właśnie zdaje relację z dobrze wykonanego zadania. Może. Podsłuchujmy ze zrozumieniem.

#minifelietony

Męczą mnie te wszystkie porady pseudoekspertów. Czy nie wystarczy, że od czasu do czasu wypowie się wirusolog? Dzisiaj wszyscy znają się na leczeniu, wystroju wnętrz i elektrowniach, nawet tych atomowych. To do czego potrzebna nam nauka? Niech politycy budują mosty (tylko kto po nich zechce jechać?), lekarze mogliby naprawiać motory (mechanicy za to złożą do kupy ofiary wypadków), a dentyści może niech wiercą dziury w całym. Zachowajmy zdrowy rozsądek, no i odpowiedni dystans. Teraz wynosi chyba półtora metra albo dwa. I nośmy maski. Please.

#minifelietony

O czym wszyscy piszą? Właśnie o tym, że kobiety osiągnęły już wiele, że zdeptana godność godna jest potępienia, że mężczyźni nie znaleźli do tej pory panaceum na choroby, głód, wojny, że to kobiety rodzą i wychowują, że matki, siostry, córki, babki i żony, przyjaciółki, koleżanki i partnerki to osoby ważne dla każdego. Nie lekceważcie ich praw, bo one zlekceważą wasze. Jesteś kobietą? Myśl jak kobieta, nie pozwól, by ktoś narzucił ci swoje zasady. Jesteś mężczyzną? Wspieraj. Nie odbieraj.